Internetowy Kurs Modlitwy

Metoda w pigułce

Metoda w pigułce - lekcja

Najwięcej skorzystasz, gdy poniższe wideo obejrzysz - wysłuchasz a potem dla utrwalenia przeczytasz transkrypt poniżej wideo.

Metoda w pigułce

Mam nadzieję, że nie przeszedł ci jeszcze apetyt na modlitwę metodą "lectio divina"?

Przejdźmy od razu do konkretu. Najpierw powiem "co i jak". Odpowiedź na pytanie "dlaczego tak?" znajdziesz w późniejszych lekcjach.

Istotą tej metody jest jej podział na trzy części. Każdą część określam krótkim słowem – wezwaniem: czytaj, powtarzaj, mów.

Czytaj, powtarzaj, mów. Tylko trzy słowa. Jeśli je zapamiętasz, to tym samym zapamiętasz całą strukturę modlitwy. Po pierwsze: czytaj! Po drugie: powtarzaj! I po trzecie: mów.

Teraz kilka słów na temat każdego z istotnych punktów modlitwy. Na początek oczywiście "czytaj".

Na czytanie wybierz dłuższy fragment tekstu - przynajmniej jeden rozdział. Na początek polecam ci te trzy rozdziały Ewangelii Mateusza, które czytałeś wczoraj.

Jednak nie zakładaj, że przeczytasz wybrany tekst w całości. Może się zdarzyć, że już pierwszy werset będzie tym fragmentem, nad którym powinieneś zatrzymać się dłużej. Może też być tak, że czytać będziesz dobrych kilka minut.

Od czego zależy długość przeczytanego tekstu? Kiedy należy przerwać i zakończyć ten etap?

Odpowiedzią jest słowo: "poruszenie". Czytaj tekst ze świadomością i wiarą, że jest to Słowo Boga skierowane do Ciebie. Czytaj i uważaj na to, co się z tobą dzieje, uważaj na swoje wewnętrzne poruszenia.

Poruszenie to nic niezwykłego. Coś cię porusza, czyli wywołuje pewne emocjonalne reakcje, odczucia, wrażenia. Porusza, bo staje się dla ciebie szczególnie ważne, zaskakująco mądre, albo piękne, dziwne, zagadkowe, albo też budzące sprzeciw czy opór.

I teraz rzecz ważna. To poruszenie, wyrażone w jakikolwiek sposób, potraktuj jako sygnał od Boga, że ten werset jest dla ciebie, że Bóg dzisiaj zwraca twoją uwagę na ten właśnie fragment i chce ci przez niego coś powiedzieć.

Poruszenie to sygnał, że kończy się etap czytania. Nie czytaj już więcej, choćby poruszenie nastąpiło już w pierwszych zdaniach czytanego tekstu. W naszej metodzie chodzi nie o PRZEczytanie, ale o znalezienie fragmentu do dalszego etapu.

Pamiętaj, że poruszenie nie musi być emocjonalnym wstrząsem. Mogą być sytuacje, że nad jakimś tekstem zapłaczesz czy dostaniesz gęsiej skórki, ale zwykle będzie to bardziej łagodne, delikatne, subtelne. Po prostu poruszenie a nie trzęsienie ziemi. Stąd potrzeba pewnej uwagi, czujności i wrażliwości, by nawet delikatne poruszenie wychwycić.

Nie bądź też wybredny i łakomy, nie szukaj wrażeń, nie dawaj się skusić nadziei, że za chwilę coś cię poruszy bardziej.

Tekst, który porusza, swoimi rozmiarami, nie będzie długi. Najczęśniej będzie to jeden werset lub jego część. Czasem dwa wersety albo dwa wyrazy, albo nawet jedno słowo.

Gdy znalazłeś już "swój" tekst, przejdź do etapu drugiego.

Drugi etap to powtarzanie fragmentu tekstu, który cię poruszył. Starożytni używali tu terminu "meditatio". Specjalnie nie używam tego słowa, bo może ono odstraszyć swoją tajemniczością. Wiedzmy jednak, że pierwotne, łacińskie znaczenie słowa "meditatio" to... "powtarzanie". Kiedyś pewien łaciński poeta napisał w swoim wierszu, że pastuszek "medytował" na flecie. Znaczyło to, że powtarzał wciąż ten sam, niedługi, motyw muzyczny.

W tej części skoncentruj się tylko na znalezionym urywku i... po prostu go powtarzaj. Czytaj go wielokrotnie - raz, drugi, trzeci, czwarty, piąty... - powoli, jakby smakując - całość wersetu lub jego fragmenty.

Czytając możesz akcentować różne części i wyrazy wersetu.

Możesz się zastanawiać a nawet czuć wewnętrzny sprzeciw wobec prostoty tego drugiego etapu. Tak po prostu powtarzać, czytać w kólko, nic więcej?

Otóż... nic więcej. Z wytłumaczeniem "dlaczego tak", pozwól, wstrzymam się do kolejnej lekcji. Teraz tylko proszę o zaufanie.

Zatem powtarzaj – spokojnie czytaj tekst pięć, jedenaście czy dziewiętnaście razy. Nie jest ważne ile – nie licz tego.

Wielokrotne czytanie sprawi zapewne, że nauczysz się wersetu na pamięć. I bardzo dobrze. Możesz wtedy odłożyć Biblię, zamknąć oczy, jeśli ci to pomaga, i powtarzać go dalej już z pamięci, raz, drugi, trzeci, piąty, dziewiąty. Nie licz, tylko smakuj i ciesz się, i zachowaj spokój.

Przy tej medytacji w naturalny sposób będziesz chciał zrozumieć ten tekst i zapewne, w wielu przypadkach, przyjdzie do ciebie jakieś zrozumienie, ale nie przejmuj się tym, jeśli nie będziesz rozumiał. Powiem więcej – nawet nie nastawiaj się na rozumienie. Po prostu powtarzaj, staraj się, by angażować na tym etapie serce – kochaj to, że Bóg jest z Tobą i do ciebie mówi.

I znowu "dlaczego tak"? Przyjdzie czas, kiedy to wyjaśnię. Na razie zaufaj.

Kiedy się nasycisz powtarzaniem, kiedy po prostu uznasz, że wystarczy, przejdź do etapu trzeciego. Ten etap to "mówienie do Boga".

Poprzednio "nadstawiałeś ucha" a teraz odpowiadasz, mówisz do Niego. W ten sposób wypełnia się definicja modlitwy – rozmowa z Bogiem.

Nie będziesz się tu z zasady modlił żadnym gotowym tekstem. Twoja modlitwa tutaj będzie miała spontaniczny charakter – użyjesz własnych słów. Częściej pewnie będzie to bardziej twoja aktywność, ale czasem możesz też być "porwany" przez Boże natchnienie. Wtedy modlitwa stanie się bardziej działaniem Boga w tobie niż twoim działaniem. Trudno przewidzieć, co przyniesie modlitwa, jaki dokładnie charakter i kierunek przybierze.

Może to być zarówno przeproszenie, prośba jak też dziękczynienie i uwielbienie. Czasem dłużej, czasem krócej. Po prostu mów do Boga, ze świadomością i wiarą, że On słyszy. Mów Mu to, co chcesz mu powiedzieć.

A jak powiesz Mu już wszystko to po prostu zakończ.

Chcesz zobaczyć wszystkie lekcje?

Odblokuj pełny dostęp do wszystkich lekcji i materiałów w tym kursie.

Chcesz zobaczyć wszystkie lekcje?
Kup dostęp