Założenia
Skąd biorą się ewentualne owoce - Nie suma a iloczyn
Wydaje się niektórym, że przygotowanie dzieci to suma wysiłków rodziców, katechetów i księży. Podkreślam SUMA.
W takiej koncepcji istnieje możliwość, że jak jeden mało usypie albo wcale, to drugi może to nadrobić. Jest to logiczne, ale opiera się na błędnej przesłance.
Przygotowanie dziecka do Pierwszej Komunii nie jest sumą, ale iloczynem. Jeśli jakiś czynnik równy jest zero, to iloczyn będzie miał zero. Wyjdzie zero choćby inne czynniki szły w miliony. A pomyślcie co będzie, gdy jakiś czynnik będzie ujemny? Pierwsza Komunia stanie się szkołą hipokryzji.
Jaki stąd wniosek? Księże drogi, katecheto, nie dasz rady przygotować dziecka samemu, ponad rodzicami, obok rodziców, wbrew rodzicom. Wszystko co powiesz może być z łatwością unieważnione przez rodziców.
Jedyny sensowny kierunek to twoja próba wpłynięcia na rodziców. Jeśli są to rodzice wierzący to wspieraj ich wysiłki, ośmielaj ich. Jeśli są to rodzice pogubieni to spróbuj dokonać korekty ich kursu. Spróbuj dokonać jakiejś zmiany w ich rozumieniu Komunii, spróbuj dodać coś pozytywnego.
Innej sensownej drogi nie ma.